Historie prawie życiowe

Gdy biel podjeżdża

Patrzyłem na ratusz. Wielki, ukazujący dawną świetność miasta. Przyjechał białym BMW. Otworzyłem laptop na gorącej masce. Powiększające wykresy przykuły jego uwagę. Uśmiech wszystko potwierdził.

– Masz czas, aby zrobić więcej urządzeń?

– Jasne, tylko czy dasz radę to sprzedać?

– Zobaczysz. Wyślij mi to na e-mail.

Kliknąłem, a on odjechał. Wrzuciłem sprzęt do plecaka i ruszyłem zatłoczoną ulicą do domu. Wczoraj przyszły nowe moduły. Od razu je podłączyłem. Teraz sprawdzam wyniki pomiarów na każdym z nich. Urządzenie DHT22 ma niewielkie odchyły przy wilgotności i temperaturze. Standard, poprawi się na poziomie oprogramowania. Jeden nodeMCU się spalił. Możliwe, że to wina zasilacza. Leci do kosza. Jak zwykle nie trafiam. Nie podnoszę go, niech leży.

Wchodzę na trello i planuję tydzień. Sposób na sukces to plany. Jutro programuję przesyłanie danych na serwery. Martwię się jedynie stabilnością urządzeń. Potrafią się zawieszać. Pojutrze poszukam zamienników. Zmiana języka z lua na java script wyjdzie na dobre. Szybciej wprowadzę zmiany. Zegar razi swoją czerwienią. Czas na mnie.

Idę na spacer. Wzdłuż drogi rosną świeżo posadzone drzewa. Czerwień ponad domami na wzgórzu wszystko koloruje. Myśli uciekają od codziennych spraw. Pomyśleć, że tak to wszystko się zaczyna. Od tych kroków na tej drodze. Wibrujący telefon odrywa mnie z innego świata.

Odbieram …

Please follow and like us:
0