Niecodziennik 1 – Czego nauczyły mnie konie?

Wiem. Nie było mnie tutaj dawno, ponieważ kryzys trwa i właśnie go przełamuję.

Staram się

Dzisiaj opowiem Wam o moich przygodach z konikami. O pierwszym i drugim terenie. To dla mnie całkiem nowy i ciekawy świat.
Przerzucam nogę. Wybijam się ze strzemienia i siedzę – stres odchodzi. Jakoś tak mam, że zanim wsiądę na konia to nie jestem pewien czy to dobry pomysł. Kiedy jestem w siodle wraca pewność siebie. Czuję się dobrze. Wiem że to jak mi pójdzie zależy zarówno ode mnie jak i konia.
Kółko po padoku i ruszam. Do tej pory nawet nigdy nie galopowałem, a w tyle głowy słyszę. GALOP. Nie dopuszczam strachu do siebie i skupiam się na wodzach. Skracam je. Czarna grzywa mojego niespokojnego konia podskakuje w szybkim kłusie. Feba bardzo szybko przebiera nóżkami. Jest jak mały diabeł. Cała czarna i szybka. Lubi się ścigać i mam na to uważać. Będzie próbować wyprzedzać.

Wracamy z lasu – przeżyłem

Jedziemy, a ja klepię dupą w kłusie – normalka, jeszcze nie umiem. Mijamy lasy i pola. Jest super, staram się jak mogę i nawet nie myślę czy jest mi wygodnie lub pięknie wokół. A widoki jak podniosłem wzrok zachwycały. 
Widzę że konie z przodu ruszyły do galopu. Nie ma co się dziwić. Puste pole przed nimi. Wszyscy chcą galopować a ja psuć tego nie będę. Koń rzuca się do przodu, ale nadal trzymam go krótko żeby nie rzucił się w wyścig. I.. Czuję że lecę. Nie na ziemię. Spokojnie. Lecę razem z koniem, stoję w strzemionach i czuję siłę konia i jego ruch. Ciężko mi to opisać ale jest super. Aż jestem w szoku. 

Patrzę co robi zwariowany kucyk

Na ścieżce obok brukowanej drogi znowu galop, ale tym razem trochę panikuję. Koń wyprzedził i rzucił się do przodu drogą. Ściągam wodze w dół. Trochę ciągnę. Nie wiem czy dobrze robię. Krzyczę i reszta zwalnia. Przestraszyłem się. Wątpię że dałbym radę opanować konia w pełnym galopie. Co ja gadam. Ja nie potrafię galopować jeszcze. 
Koń zwalnia do kłusa. Super! Przeżyję. Wracam do rzędu i jedziemy. Teraz jest luźniej, ponieważ tylko stęp i wracamy do stajni.
Pierwszy teren zaliczony. Latałem. Było super!  Teraz wiem ile trzeba czasu i cierpliwości poświęcić żeby dobrze jeździć jak inni w terenie. 
To czas na kolejny teren i innego konia. Najspokojniejszego. Pierwszy teren był jak nauka pływania na środku jeziora. Teraz mam szansę na spokojny start z brzegu. I z doświadczeniem w głębinach.

Ja i Wiktoria – pierwszy wspólny teren

Było jeszcze lepiej. Nie musiałem się spinać i tak pilnować konika – Gniadej. Po prostu jechałem. Był trochę wolny i część osób pojechała do przodu i galopowała. Ja próbowałem gonić. W końcu się udało i wjechaliśmy na polanę wokół ogromnego dębu. Jeździliśmy wokół niego. Moje doświadczenie nie pozwalało mi galopować. No niestety nie umiem. Czasami konik parę razy zaczął, ale równie szybko kończył. I upatrzył sobie wysoką trawę obok drzewa gdzie gałęzie nisko wisiały. Nie dość że wjeżdżał ciągle tam to jeszcze musiałem na niej prawie leżeć żebym nie został na dębie.

Ćwiczę na gniadej – wspaniałe zdjęcia wychodzą

Byłem bardzo dumny z tego. Dałem radę i dobrze się czułem. Brak doświadczenia da się odczuć, ale zapał i determinacja żeby wszystko zrobić jak najlepiej nadrabiały to. 

Nie zawsze wiedza seniora jest w stanie pokonać zapał juniora. W programowaniu czuję że jest tak samo. Czasami starszy kolega machnie ręką i zrobi coś odruchowo w parę minut. Ty się męczysz godzinami. Uczysz się, szukasz i cieszysz. Ze zwycięstwa. Dla Ciebie to wyzwanie. Dla innych coś normalnego. 

Wjeżdżamy do lasu – pełne skupienie na mojej twarzy

Warto poświęcać czas na próbowanie nowych rzeczy. Nauczyłem się cierpliwości – na szybko nic nie wyjdzie ze zwierzętami. Trzeba poświęcić im czas i pracować tak mocno jak pragniemy żeby one pracowały. Czują zaangażowanie i zapał, więc też się starają.

Ja na Febie – dumny po pierwszym terenie

Nauczyłem się pewności siebie. Musisz być zdecydowanym i stanowczym. Jak już postanowisz coś zrobić, koń musi to zrozumieć i nie możesz już zmienić decyzji. Bierzesz odpowiedzialność i za siebie i za konia.
Nauczyłem się opanowania. Każda moja reakcja była reakcją konia. Bałem się – koń też to czuł. Byłem dumny – konik kroczył pewniej. Albo panujesz nad emocjami i strachem albo w panice pędzisz. Wprost przed siebie. 
Opowiem Wam więcej. Wkrótce. To jest teraz część mojego życia. Moja dziewczyna otworzyła przede mną te możliwości i jestem szczęśliwy. Jeździmy razem. Pokazuje mi nowy świat. Uczy cierpliwości i szacunku do zwierząt.

Dziękuję!

Please follow and like us:
0

Programista? Tak. Specjalista od blockchain? Tak. Przynajmniej sam tak uważa. Programuje i tworzy własną kryptowalutę na blogu. Realizuje pomysły i projekty. Nie narzeka i walczy o swoje. Chce być najlepszym programistą. Tworzył aplikację do konsultacji wideo. Wszystko płatne w krypto: Experty Teraz jest programistą w Netguru. Najszybciej rozwijająca się firmą w Europie. Programuje z najlepszymi i stara im się dorównać. Podróżuje z marzeniami o byciu ekspertem i blogerem. Od czegoś jednak trzeba zacząć. Od zapału, zajawki, pomysłu. Od dzisiaj.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Syl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Syl
Gość
Syl

super! fantastyczna historia o koniach… i o zyciu 😉 brawo Patys <3